Busko-Zdrój

5 - 19.09.10

       Bolą nogi, krzyż i ręce,
       Jesteś pełen niepokoju,
       By poprawić swoje zdrowie
       Weź kurację w Busku Zdroju.

Pełni nadziei na poprawę własnego zdrowia wyruszyliśmy z naszą przyjaciółką Ewą 5.09.2010, Jej samochodem, do Sanatorium „Włókniarz” w Busku. Pogoda piękna, na trasie pełny luz, bo to niedzielny poranek, więc w dobrych humorach dojechaliśmy na miejsce. W Busku powitał nas drobny deszczyk, ale nie zmienił nam nastroju. Sanatorium, położone tuż przy pięknym Parku Zdrojowym zrobiło na nas miłe wrażenie. Przydzielono nam ładne pokoje, 5 bardzo dobrych zabiegów rehabilitacyjnych. Najważniejszym zabiegiem, na który tu przyjeżdżają chorzy z całego kraju i z za granicy, to kąpiele w wodach siarczkowych, doskonale leczące schorzenia reumatyczne. Na nich nam zależało najbardziej i takie otrzymaliśmy. Czego więcej potrzeba? Pogody. A ta nas nie rozpieszczała, na co byliśmy przygotowani, przecież to już blisko jesieni. Rytm życia sanatoryjnego: rozkład 5. zabiegów w określonych godzinach od 7. do 12., ustalony czas posiłków, ograniczał swobodę działania. Mieliśmy do dyspozycji okres popołudniowy i wieczory, ale i te bywały zajęte bo organizowano nam różne rozrywki: wieczory filmowe, poezji, piosenek. Kawiarnia sanatoryjna w każdy wieczór zapraszała na wieczorek taneczny, na który trudno było dostać bilet bo tylu było chętnych. Ewie udało się zdobyć bilety i spędziliśmy miły wieczór trochę tańcząc, słuchając, grającej stare przeboje orkiestry. Był klub brydżowy, który niestety w czasie naszego pobytu został zamknięty. Udało nam się poznać dwóch miłych Panów i otworzyliśmy własny klub, w którym zrobiliśmy dwa spotkania, nieładnie ogrywając gości.
Okoliczni sprzedawcy, codziennie rozkładali swoje towary w salce kawiarnianej namawiając do kupna odzieży, biżuterii, kosmetyków i mieli wielu kupujących. Ja też kupiłam sobie bardzo ładną kurteczkę.
Codziennie chodziliśmy na spacery do Parku Zdrojowego gdzie było gwarno i wesoło. Przy fontannie grajek grał na harmonii stare melodie, kramarze rozkładali stoiska z towarami, a w piwnym ogródku odbywały się spotkania i pogawędki. Miasto rozległe, pełne zieleni z ładnymi sanatoriami, ze starą zabudową domów wokół ryneczku i nowymi blokami przy centrum.
Kuracjuszom organizowano liczne, ciekawe wycieczki do: Sandomierza, Krakowa i okolicznych miasteczek, do których my, wyjazdy zorganizowaliśmy sobie sami.
Zabiegi wypełniały nam czas do obiadu, a później planowaliśmy wycieczki by zobaczyć jak najwięcej i podziwiać piękną ziemię świętokrzyską. Program układany był każdego dnia i uzależniony od pogody, samopoczucia, a przewodnikiem naszym została, wybrana jednogłośnie, Ewa ponieważ była tu już po raz drugi i znała te najbliższe tereny.
Pierwsza niedziela była zarezerwowana na całodzienny wyjazd do Sandomierza. To miasto jeszcze przeżywało dramat powodzi. Obejrzeliśmy ten kataklizm na plenerowej wystawie zdjęć ustawionych na Starym Rynku. Patrząc na te zdjęcia serdecznie współczuliśmy powodzianom.
Miasto zachwyciło nas położeniem na nadwiślańskiej skarpie z piękną panoramą okolicy, zabudową starych domów przy Starym Rynku i renesansowym Ratuszem. Podziwialiśmy z XIV-w. Bazylikę pełną wspaniałych obrazów, fresków na strzelistych gotyckich sklepieniach i ścianach. Ze starówki wyszliśmy przez Bramę Opatowską na ulicę miasta, by poczuć jego rytm i urodę. Długi spacer zakończony został dobrym obiadem w restauracji i pełni wrażeń wyruszyliśmy w powrotną drogę do Buska.
W ramach naszych wycieczek poobiednich odwiedziliśmy Szydłów zwany polskim Carcassone. Atrakcję stanowił tu XIV-w. zespół zamkowy z małym Zameczkiem Królewskim, Skarbczykiem, w którym mieści się obecnie muzeum. Całość otoczona średniowiecznymi murami obronnymi z okazałą Bramą Krakowską, po przekroczeniu której znaleźliśmy się w średniowiecznej bajce.
Piękno tego terenu i jego historia mobilizowały nas by odwiedzić kolejne, ciekawe miasta i odwiedziliśmy: Solec Zdrój, Pińczów, Wiślicę i oczywiście Pacanów gdzie na każdym rogu starego rynku króluje Koziołek Matołek, ale każdy inny, każdy budzący naszą sympatię. Nie sądzę by był ktoś, kto nie zna bajki o Koziołku Matołku.
Stareńkie miasta wtulone w piękny krajobraz ziemi świętokrzyskiej, szczycą się starymi, zabytkowymi kościołami z XIV-XV w. – pomnikami kultury, z bogactwem obrazów, rzeźb doskonale zachowanych.
Byliśmy wszędzie tam, gdzie chcieliśmy być i choć były to krótkie wizyty, utrwaliły w naszej pamięci obraz pięknej ziemi świętokrzyskiej i jej mieszkańców. Pobyt w sanatorium zbliżał się do końca. Czekały nas ostatnie zabiegi, badania lekarskie, pakowanie i powrót do domu z nadzieją, że przebyta tu kuracja pomoże nam, choć częściowo, uwolnić się od reumatycznych dolegliwości. Żegnaj piękna ziemio świętokrzyska zapisana barwnymi obrazami w naszej pamięci.

Busko i okolice w obiektywie
W pokazie slajdów domyślny czas prezentacji ustawiony na 5 sekund. Przedłużać można samodzielnie wstawiając odpowiednią liczbę w okienko "Delay". W katalogach podrzędnych ustawienia należy powtórzyć. Pokaz zaczyna się po kliknięciu na pierwszą fotkę.