W dniach 4-16 czerwca 2012 r. odbyłam prywatną podróż wspomnień do pięknej Italii, którą po raz pierwszy przed 25 laty zobaczyłam i przejechałam całą z biurem podróży.
Tym razem trasa była krótsza i wiodła autostradą przez: Czechy, Austrię do WENECJI, która nigdy nie przestanie mnie zachwycać, następnie przez zabytkową, cudowną FLORENCJĘ i XIII-wieczną SIENĘ do RZYMU, w którym spędziłam pełne 3 dni na swobodnej wędrówce przez to zachwycające miasto. Następnie pojechałam do PIZY podziwiać jej krzywą wieżę a potem pełną serpentyn górską drogą dotarłam do MODENY na miejscowy cmentarz - aby jako miłośniczka opery - oddać hołd zmarłemu w 2008 roku i pochowanemu
tam wielkiemu tenorowi - LUCIANO PAVAROTTIEMU. Ostatnim miastem włoskim na mojej tegorocznej trasie była VERONA z jej szekspirowską Julią.
Powrotna droga do Polski wiodła przez alpejską przełęcz Brenner (wł. Passo del Brennero, niem. Brennerpass), austriacki Insbruck i urocze czeskie zabytkowe miasteczko Český Krumlov.
Łącznie przejechałam ponad 4 tys. kilometrów. To była piękna podróż, bo podróżując prywatnie można dowolnie długo smakować te miejsca, które nas szczególnie zachwycają.
Jeżeli w przyszłym roku okoliczności pozwolą to pojadę jeszcze raz do Włoch aby zwiedzić Italię południową, począwszy od Rzymu aż po kraniec włoskiego "buta".

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Florencja

Florencja

Siena

Rzym

Rzym

Rzym

Piza

Modena, grób Pavarottiego

Werona, posąg Julii