1 maja 2008
Jarmark na Nowym Świecie
Słoneczny, majowy poranek. Nie zapowiadał się żaden dalszy wyjazd więc postanowiłam wyruszyć na spacer, zobaczyć jak wygląda Warszawa w 1. majowy dzień. Wyruszyłam do centrum miasta – na ulicach spokój i tak jakby mniej ludzi. Gdzieniegdzie udekorowane domy biało-czerwonymi flagami, poruszane lekkim wiatrem. Przy Nowym Świecie większy ruch. Zainteresowało mnie, co ludzi tu ściąga i w ślad za nimi poszłam na spacer tą ulicą. A tu niespodzianka – prawie cała ulica zastawiona kramami (namiotowe) – zorganizowano jarmark żywności wytwórców regionalnych z różnych części kraju. Same pyszności: bochny chleba, wspaniałe wędzone szynki, boczki, pęta kiełbas. Wszystko pachnące, aż w nosie kręci. Gra muzyka, na estradzie występy zespołu folklorystycznego. Otwarte barki, kawiarenki na wolnym powietrzu – ruch i gwar jak w latach 70 tych. Przypomniałam sobie dawne, trudne lata i te organizowane pochody, jarmarki, na które przychodzili ludzie, bo można było coś kupić – zwiększano dostawy towarów, których na co dzień brakowało w sklepach. Takie to były czasy. I czy chcemy, czy nie, przez każdego inaczej, zostaną odnotowane w naszej pamięci.
Kilka fotografii