Po latach

      Życie nie stoi, lecz gna bez pamięci.
      Przemija wszystko co nas gnębi dręczy.
      Niech śmiech radosny zakończy kwilenia,
      By pozostały w nas dobre wspomnienia.
Po latach wojny, wracają do zburzonej Warszawy jej mieszkańcy. Jest rok 1948. Wśród gruzów Nowolipek, w jedynym ocalałym budynku dawnej szkoły, przy ul Stawki 5, powstaje pierwsze Państwowe Liceum dla Wychowawczyń Przedszkoli. Po wstępnym egzaminie zakwalifikowano do pierwszej klasy 30 dziewcząt.

Byłyśmy, mimo bolesnych przeżyć, pełne entuzjazmu i wiary w lepszą przyszłość. Otoczone troskliwą opieką i serdecznością nauczycieli, wytrwałyśmy w okrojonej liczbie do końcowego egzaminu. Po trzech latach nauki, każdy rok w innej szkole, w innej dzielnicy, kończy Liceum razem ze mną 13 dziewcząt i od 1 września 1951 r. rozpoczynają pracę w przedszkolach. Miasto zaczynało tętnić życiem: uprzątano gruzy, budowano nowe domy i ze wszystkich stron powracali jego mieszkańcy.
Los rzucił nas w różne dzielnice miasta i nasze drogi rozeszły się, rozluźniały się kontakty, bo i życie nakładało nowe obowiązki związane z pracą, zakładaniem rodziny, dalszym kształceniem. Tak mijały lata i w 1995 r. pierwsza odezwała się Jagoda Sadalska, obecnie Kudybyn z propozycją nie do odrzucenia – odszukajmy się. Tyle czasu upłynęło……ile z nas zostało, jak potoczyły się losy koleżanek, do ilu dotrzemy? I stało się! Wysiłek został uwieńczony małym sukcesem – na pierwsze spotkanie przyszło 5 koleżanek z nasza ukochaną profesor, Janiną Leszczyńską – Badecką. Życie zatoczyło koło – spotkanie lat młodości z dojrzałością póżniejszego wieku. Od tej pory spotykamy się 2-3 razy w roku ciesząc się swoją obecnością. Wróciły wspomnienia z dawnych, beztroskich lat. Pisany przez Jagodę pamiętnik przypomniał dowcipy, psikusy, jakie robiłyśmy sobie i naszym nauczycielom, wspaniałe wycieczki w góry, organizowane przez prof. J. Leszczyńską.
Teraz poznajemy siebie od nowa i chociaż życie zmieniło nas, to jednak w każdej zostało coś z tamtej, młodej dziewczyny. Jesteśmy bogatsze o zdobyte doświadczenia, mamy dzieci, wnuki i staramy się, by ten nasz późniejszy wiek nie był smutny. Wypełniamy go, w miarę naszych możliwości fizycznych i zainteresowań. Niestety, choroby nie każdej pozwalają na większa aktywność, ale cieszymy się sobą, życiem - tym co ono przynosi nam każdego dnia i mamy nadzieję, że dotrzemy do kolejnych koleżanek i poszerzymy nasze grono.
 
          Los rzucił nas w różne strony,
          Nie zawsze różami słał drogi.
          Z bagażem doświadczeń życiowych, 
          Przeszłyśmy po nich bez trwogi.
Wspominki obrazkowe