Rejs

 
         Płyniemy morskim szlakiem
         Na spotkanie z przygodą.
         Szukamy nowych wrażeń,
         Przeżyć, które nas odmłodzą.
Jedziemy z mężem na wyprawę morską, gnani ciekawością świata i żądzą przygód – Rejs po Morzu Śródziemnym.

Po długiej i męczącej podróży autokarem przez: Słowację, Węgry, Rumunię i Bułgarię, dobijamy do Grecji. Ateny witają nas piękną pogodą, a na utrudzonych podróżników czeka odpoczynek w hotelu Candia, w samym centrum miasta. Po rozpakowaniu i szybkim myciu, ciekawi miasta, wyruszamy na spacer. Zapadał zmierzch i miasto zwolna rozświetlało się tysiącem lamp ulicznych, neonów, a z dala lśnił, doskonale widoczny, pięknie podświetlony Akropol. Wracamy do hotelu zauroczeni nocną atmosferą miasta, bo następnego dnia już o 7 ej rano pobudka. Po śniadaniu, przejazd przez miasto, później Akropol, na który wdrapujemy się z tłumem turystów, by podziwiać mocno nadszarpnięte minionym czasem, ruiny świątyń. Niektóre obiekty poddawane są konserwacji i zabezpieczone rusztowaniami. Widok tych zabytków robi ogromne wrażenie i budzi podziw dla budowniczych.

Akropol

Tempo zwiedzania męczące, bo w planie Stadion Olimpijski, na którym w 1896r odbywały się pierwsze igrzyska, Parlament, Grób Nieznanego Żołnierza. Tu zatrzymujemy się na dłuższą chwilę, bo właśnie rozpoczęła się paradna zmiana warty – żołnierze w pięknych, barwnych strojach, szli posuwistym krokiem defiladowym.


Do hotelu wracamy zmęczeni ale pełni wrażeń. Ponieważ dzień był upalny, każdy chętnie po obiedzie, udał się na dach hotelu gdzie był, dla gości hotelowych, dość duży basen. Chlapaliśmy się w wodzie z wielką radością. Wieczorem zorganizowano nam w podmiejskiej kawiarni, wieczór folklorystyczny z występami zespołu tanecznego. Były porywające tańce i piękne, melodyjne piosenki greckie. Wracamy do hotelu rozśpiewani w wyśmienitych humorach.


Rankiem żegnamy Ateny i jedziemy do Pireusu, jednego z większych portów greckich, skąd promem „Harmony” wypływamy w morze. Od tego momentu, prom staje się naszym pływającym domem.

Prom

Rozpoczyna się przygoda morska! Na szczęście jest piękna pogoda, spokojne, błękitne morze i nie czujemy, że płyniemy. Ostrożnie mijamy większe i mniejsze skaliste wyspy, by zatrzymać się przy jednej z większych - Patmos. Po zacumowaniu wysiadamy na ląd i zaczyna się wędrówka na szczyt (200m n.p.m.). Zasapani, podziwiamy z góry widok wyspy, zatokę portową z zacumowanymi statkami. Zwiedzamy piękny Klasztor i wykuty w skale kościół. Napięty program nie pozwala na nam na dłuższy pobyt, więc wracamy na prom, podziwiając po drodze białe domki w ukwieconych skalnych ogrodach.

Wieczorem, na promie, koncert pieśni i tańce Greckie w wykonaniu pasażerów i dwóch Kapitanów, którzy wspaniale odtańczyli zorbę – bisom nie było końca.

Patmos

Rankiem, następnego dnia, witamy Cypr. Cumujemy w dużym porcie Limassol i ruszmy autokarem do stolicy Cypru, Nikozji. Tu zaczyna się gonitwa z czasem, by jak najwięcej zobaczyć. Miasto oglądamy przejazdem. Zatrzymujemy się tylko przy planowanych obiektach: Pomniku Makariosa, Pomniku Zwycięstwa, przy murze oddzielającym okupowaną część miasta przez Turków.


Dalsza trasa wiedzie pięknymi górskimi drogami, na których widzimy osiołki obładowane torbami. Te miłe zwierzęta służą jako środek transportu bagaży i ludzi.


Zatrzymujemy się w pięknej miejscowości górskiej – Pafos, gdzie jak głosi legenda w tutejszej zatoce, wyłoniła się z piany morskiej Afrodyta – bogini miłości i piękna. Pamiątką po tym akcie jest skała w zatoce, a mieszkańcy mówią, że kto opłynie ją nago w księżycowa noc, będzie młodszy o 10 lat – nie było chętnych.

Zatoka

Wracamy do portu w Limassol i odpływamy do Hajfy, która jest dla nas bramą wjazdową do Izraela. Zejście z promu w Hajfie jest ściśle kontrolowane przez wojsko ale wypuszczają nas na ląd. Jedziemy do Jerozolimy. Miasto pięknie rozłożone na wzgórzach, z nowoczesną architekturą w centrum, pięknym Starym Miastem. Dłuższy pobyt robimy przy Ścianie Płaczu, kultowym miejscu modlitw i składania próśb do Boga. Wypisywane są one na małych skrawkach papieru i wciskane w szpary muru.


Wszyscy czekamy na odjazd do Betlejem. Wreszcie jedziemy. W ogromnym skupieniu i zadumie modlitewnej wchodzimy do Bazyliki Narodzenia, do oznaczonego miejsca gdzie się narodził Zbawiciel, stała Jego kołyska i składali hołd Królowie. W ciszy całujemy święte miejsce.

Betlejem

W drodze powrotnej do Hajfy jeszcze szlifiernia diamentów gdzie kupujemy, na pamiątkę pobytu w Jerozolimie, złoty krzyżyk pielgrzyma. Hajfa żegna nas i nocą płyniemy do Egiptu. Dopływamy do Port Saidu, dużego portu, pełnego okrętów, przy których nasz prom wydaje się mały. Do Kairu jesteśmy eskortowani przez wojsko. Mijamy po drodze ubogie osady, wysuszoną zieleń – smutny krajobraz. Wjazd do miasta i znowu tempo, by zdążyć zobaczyć wszystko co zaplanowane i o czasie wrócić na prom. Szybki przejazd przez miasto głównymi ulicami, zwiedzanie Muzeum Narodowego z przebogatymi zbiorami wykopaliskowymi: mumie, tablice, papirusy i oczywiście bezcenne skarby grobu Tutenchamona: złoto, drogie kamienie, przedmioty użytkowe tamtego okresu. Odwiedzamy jeszcze fabrykę papirusów i przed nami droga do Gizy i piramid. Rozbudowujące się miasto przybliża się do piramid. Zaskoczyła nas ich bliskość. Przy zabudowaniach, w okolicznych podwórkach siedzieli poganiacze ze swoimi wielbłądami czekając na turystów, by ich podwozić pod piramidy. Nie mogłam odmówić sobie tej „przyjemności” – nie chciałam jechać pod piramidy autokarem. Jazda na wielbłądzie nie była zachwycająca. Staliśmy pod tymi piramidami zaskoczeni ich ogromem, wspaniałością.

Egipt

Teraz czekał nas długi powrót promem do Pireusu. Szczęście nam dopisywało, bo morze było nadal cudownie spokojne. Wycieczka miała napięty program i duże tempo zwiedzania ale dzięki temu mogliśmy wiele zobaczyć, a to było najważniejsze.
Zmęczeni, ale w dobrych humorach wracaliśmy do naszej pięknej Polski.

Żegnaj przygodo!