Lato jakieś kapryśne,
Wciąż się z nas naśmiewa.
To ziębi, to grzeje,
Zbyt dużo na ziemię
Zimnej wody leje.
Wicher łamie drzewa,
Dachy z domów zrywa
Gna i tańczy jak szalony
I z deszczem się ściga.
Wylewają małe rzeki,
Powódź domy nam zalewa.
Kiedy wreszcie to ustanie?!
Panie spojrzyj na nas z nieba.
Przegoń chmury pełne wody,
Daj odetchnąć trochę.
Niech zaświeci ciepłe słońce,
Strudzonym w nagrodę.
11.07.2009