Kaprysy wiosny
Czekamy wiosny, jak kania dżdżu,
A tu wciąż śnieg i mróz.
Marcowe słońce nieśmiało świeci
Jakby mu brakło tchu.
Stado bocianów na dachu stoi
Żałośnie patrzą w dół.
Gdzie się podziały łąki zielone,
Gdzie stawy pełne wód.
Zbudziły w gawrach się niedźwiedzie
Kroczą po śniegu sennie.
Szukają wkoło ciepła, wiosny,
Wita ich zima wszędzie.
Wiosna czasem nas zaskakuje,
Kaprysi, droczy się, wabi.
Chociaż spóźniona zawsze przychodzi
I pozostaje do lata z nami.

                   27.03.2013