Niebo splata się z ziemią.
Gałęzie rozmazane mgłą
Szare, drapieżnie w niej tkwią.
Cisza rozlewa się senna
Tylko lekki wiatr, jak muzyka,
Budzi się niespodziewanie
I po chwili w oddali zanika.
Listopad cieniem się kładzie
Kształtami bezlistnych drzew
W smudze liżącej ziemię,
Szarej i ciężkiej mgle.
Żałośnie żegna się z jesienią,
Ostatnich akordów jej słucha.
Powita mroźną, białą zimę,
Zatonie w jej puchach.
26.11.2012