Och życie, życie...
Barwami mamisz,
Zapał rozpalasz,
A co wzniesiemy,
Często obalasz.
Rozniecasz płomień,
Później go gasisz.
Za wszystko ciągle
Każesz nam płacić.
Ech życie, życie...
Taniec na linie,
Bo nigdy nie wiesz,
Jak je przeżyjesz.