Słoneczny promień na liściach siadł, Rozświetlił ziemię, obudził sad. Pogłaskał blaskiem wierzchołki drzew, Sypnął na trawę świetlisty deszcz. Tysiące blasków w rosie rozpalił. Mienią się, błyszczą jak grad korali. Perły, szmaragdy, skrzące opale, Na szczytach trawy tkwiące wspaniale. Wywołał tęczę po wielkiej burzy, Ozdobił blaskiem błoto z kałuży. Hojnie rozdaje radość dokoła, Natchnienie niesie, do życia woła.