Rozpromienieni światłem słońca
uśmiechamy się do siebie
i cieszymy się pogodą bez końca.
Wszelkie smutki odpływają,
wystawiamy się na słonce
by zabarwić bladą skórę,
opleść się nią, jej gorącem.
Ziemia dyszy, wody pragnie
i zwierzęta jej szukają.
Małe rzeczki, coraz płytsze,
w tym upale wysychają.
Błękit nieba niezmącony
chmurą słońca nie zasłania,
lśni radośnie pełnym blaskiem
ciszy wszystkich, uspakaja.
Dzień upalny wolno mija,
zanurza się w ciszę nocną,
wtulony w nią zasypia,
by rankiem znów blask rozwijać.
5.VI.2019